Hej wszystkim...
Nie wiem po cholere mi ten blog ale przyjaciółka powiedziała, że pomoże no więc trochę po pisze głupot o swoim nędznym życiu.
Intelektualistką niestety nie jestem więc wybacznie błędy stylistyczne, składniowe itd.
Chciałabym tu wylać wszystkie swoje myśli...
Teraz myslę tylko o jednym- o NIM.Jest ON dla mnie wszystkim. Na właśnej skórze odczuwam jak to jest kochać za bardzo, okropne uczucie.Rozstalismy sie z mojej winy chociaż byliśmy idealna para przyjaciele niewierzyli jak to mozliwe, że stało sie co się stało ale jednak straciłam go i nie potrafie odzyskać. Zostaliśmy przyjaciółmi...PRZYJACIÓŁMI to chore ale tylko tak mogę chodź przez chwile z nim rozmawiać każdego dnia. On układa sobie życie z inna kocha ją... a ja oszukuje wspaniałego chłopaka bo boje się samotności staram się go kochać ale to takie trudne. Nie potrafie się uwolnić od tej miłości chociaż to już prawie trzy lata...koszmar.
Wszystko się pieprzy w szkole i w domu. Zaczęłam ostro balangować alkohol, narkotyki, papierosy, stałam się wredną suką bez uczuć wyższych nienawidze się za to NIENAWIDZE!!!!!!!!! Żygać mi się chce gdy patrze w lustro, a podobno jestem taka śliczna pytam z której strony?! Przezyłam białaczkę i rozwód rodziców i wiecie co mam dość DOŚĆ!!!!!!
skomentuj (0)